Zanim się wybraliśmy z chałupy, była 12:30. Pogoda się zepsuła, wiał zimny wiatr i syfiło ogólnie. Poszliśmy na spacer do tesco, robiąc przy okazji kilka zakupów. Po powrocie spędziłem dwie godziny w kuchni, robiąc obiad, ale warto było. Muliło mnie, ale dałem radę, Kajka poszła spać wcześniej, a ja skończyłem trzeci spacer - jeszcze tylko trzy. Ufff.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz