sobota, 7 lutego 2015

07.02.2015

Wstało mi się o 8, bo Gosia hałasowała. Wszak o 11 mieliśmy być na Mokotowie. Ja poszedłem z Kajką na spacer, a Gosia się masowała.Połaziliśmy z 45 minut i wróciliśmy do chałupy. Młoda się bała buczenia maszyny, to przesiedziała pozostały czas na kolanach. Po masażu do Auchana na zakupy i wreszcie obiad - głodny już byłem. Skoczkowie wypadli nieźle, ale dali ciała, bo wypadli poza podium... A do moich akcji doszło jeszcze kłujące parcie na pęcherz - chyba się wścieknę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz