poniedziałek, 23 lutego 2015

23.02.2015

Musiałem wyjść wcześniej, bo przecież dziś wizyta Japończyków! Przyszli lekko spóźnieni, przyjęliśmy ich z Ewą w bibliotece i dalej poszło szybko: każda z par zrobiła po cztery zajęcia, poszli strzelać z łuku, obejrzeli szkołę, zjedli lunch, obejrzeli prezentację (chłopcy dali bardzo ciała... Na trzy lekcje przed występem mówią, że nic nie mają...) i wyszło podobno wszystko super. Poszedłem na obiad i do Asi, odebrałem zreperowany wózek i mam wenę na przewodnik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz