środa, 19 grudnia 2018

19.12.2018

Zdążyłem nawet na odprawę, więc było ok. Przesiedziałem dwie godziny na egzaminie próbnym, trochę się wynudziłem, ale niech będzie. Zamiast iść na lekcję (dobra, Agnieszka K. poszła, dwie klasy na raz były, więc bez jaj), załatwiłem mnóstwo rzeczy: Tymona pracę na muzykę, mamę Igora, rachunek dla króla Jagiełły... Pojechałem na Saską Kępę po płyty, potem na pocztę (niepotrzebnie) i na Natolin oddać Kubie rachunek. Cały czas w stresie, bo żona zadzwoniła, że ma opryszczkę, a to jest fatalne dla dziecka! Histeria! Ech... W końcu nic z tego nie wyszło. Byłem jeszcze w Orange, zjadłem hambuxa, zrobiłem zakupy, odebrałem paczkę i Kajkę i wreszcie dotarłem do domu. Próbowałem drzemać, ale nie ma tu takiej opcji, ciągle któraś czegoś chce ode mnie... Staram się pisać Augustówkę - muszę to skończyć w miarę szybko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz