* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 16 grudnia 2018
16.12.2018
Spałem do 8:30 - to jest chyba maks, bo i tak się o tej porze budzę... Młoda po jakimś czasie zaczęła się drzeć - 'mamooo, tatooo!!!' - śnieg zobaczyła! Ogarnęliśmy się i poszliśmy na sanki, taka impreza. Przy okazji był bałwan i śnieżki, więc godzinka cudowna. Potem wróciliśmy, bo trzeba było robić obiad - mama oczywiście przyszła za wcześnie, posiedzieliśmy chwilę, wymieniliśmy się prezentami i oglądaliśmy skoki: Żyła drugim Stoch trzeci, Kubacki piąty... Ten Kobayashi w tym roku zwariował, wszystko bierze. Ledwo mama wyszła, zadzwonił Alexądr, żeby oznajmić, że mieszkanie sprzedane i nie mamy po co jechać. Kurde. Szkoda mi. Ale trudno. Po prostu poczywamy sobie teraz, jutro poniedziałek, więc 5 rano będzie grana.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz