piątek, 14 grudnia 2018

14.12.2018

Oczywiście, w związku z odprowadzeniem młodej do przedszkola, znowu się spóźniłem na konkurs. Ale poczekali łaskawie i zaczęliśmy z jedynie lekkim opóźnieniem, które za moment zrobiło się dużo większe, bo okazało się, że 8 osób nie ma na liście. Poziom dramat, leżeliśmy ze śmiechu miejscami, mieliśmy problem z wyborem podium w kategoriach, straszne. Na szczęście nasi pod wodzą Karoliny wypadli nieźle i zajęli 2. miejsce. Po akcji poleciałem po paczki i prezent dla małej na urodziny, zjadłem w Sajgonie i wróciłem do domu, aby zaraz wyjść na jasełka. Przedstawienie fajne, Kajka dała radę bez płaczu! W domu młoda zajęła się zabawkami, ogarnęliśmy chałupę do końca i przyszły siostry Anieli z Krzychem. Siedzieli aż do 9, Kaja poszła spać o 22. Ja też ledwo siedzę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz