* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 12 grudnia 2018
12.12.2018
Kolejny dzień w dzikim biegu. Ledwo wstaję przed szóstą, młoda również i człapiemy po ciemku na miejsce... Lekcje niby idą szybko, ale przy okazji sporo szarpania się ze wszystkim. Po lekcjach odebrałem paczki z poczty i skoczyłem do traktu, wróciłem do szkoły po proformę i zaniosłem ją do likwidacji, zjadłem obiad i polazłem na radę. Czepnęli się moich łobuziaków, żeby im wstawić nieodpowiednie, ale nie wiem, czy to aż tak dobrze powinno być... Zebranie było ok, ale slalomem musiałem omijać kłody i ogony odwracanych kotów... W domu byłem 20:30, Gosia robi ciasta i cały czas marudzi - chcą nam to mieszkanie opchnąć, ale nagle jest mnóstwo problemów, płacz, histeria... Ja nie mam siły...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz