sobota, 1 września 2018

01.09.2018

Umówieni byliśmy z Kasią i Tomkiem po śniadaniu, co wyszło koło 13... Weszli na górę, bo wujek Stefan u nas nie był i rzucił okiem. Ok, przynajmniej chałupa jest posprzątana :P Kupiliśmy karty miejskie, tylko musiałem latać dwa razy, bo kartę zostawiłem w nerce, szlag... Spacer okazał się bardzo przyjemny, poszliśmy przez Mariensztat pod górę i zjedliśmy obiad w Zapiecku. Stefan się rzucił i zapłacił za wszystkich, szok! Potem przez fotoplastikon jeszcze na Chmielną, w okolice dzieciństwa Stefana. I na koniec, kiedy wszyscy byli zmęczeni (poza Kajką), pojechaliśmy jeszcze do bezy krówki na lody. Miałem zapłacić chociaż za lody, ale ciotka Kaśka wydarła mi kasę i zapłaciła sama, szaleni! Teraz obie dziewczyny padły... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz