czwartek, 20 września 2018

20.09.2018

Jak się położyłem, dostałem takiego ataku kaszlu, że mało się nie porzygałem... Jak wstałem, to mi przeszło i potem był spokój, dopóki młoda nie przylazła - za karę pociął ją komar. W pracy miałem jedną lekcję i pojechaliśmy na zajęcia do parku miniatur - fajne miejsce. Potem poszliśmy na lody i wróciliśmy - ja jeszcze poleciałem do dbfo, oddać papiery do konta. Zdążyłem wrócić przez kebaba i przyszła żona z odpowiedzią na nurtujące nas pytanie. TAK, ja pierdolę... Ale będzie jazda... Poszedłem po Kajkę, posiedzieliśmy na placyku, a potem poszliśmy na krótki spacer. Kończę tom IX, bo czas goni, ale cały czas temat obracany. Zwariuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz