niedziela, 16 września 2018

16.09.2018

Wstałem ledwo, gardło mnie boli.... Napakowałem się tego syfu i pojechałem na cmentarz wojskowy - dwie godzinki minęły szybko. Potem do metra, zanim kupiliśmy bilety i baby ogarnęły kasowanie biletów, odjechał jeden skład i przyjechał drugi, z którego nas... wyprosili. Jakiś matoł zostawił bagaż i akurat te stacje, które chcieliśmy przejechać zostały zamknięte... Na obiad dojechaliśmy więc tramwajem, nie mogłem znaleźć knajpy, bo zmieniła nazwę i w ogóle kłopot... Po obiedzie poszliśmy na XXX piętro i do fotoplastikonu i grupę pożegnałem - ledwo żyjąc... Wróciłem przez aptekę, gdzie wydałem świeżo zarobione pieniądze. Dogorywam strasznie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz