Podnieśliśmy się dopiero koło 9, ale dziewczyny miały na 10 próbę tańców, więc oczywiście zawieź nas! Zawiozłem, ogarnąłem pranie, rosół i siebie i na ogarnięcie tematu wycieczki nie bardzo starczyło czasu... Ale wyszło przyjemnie, tyle, że obsługa wygoniła nas 14:20, bo wcześnie zamykali... Nie szkodzi... :P Wróciłem i natychmiast odwiozłem dziewczyny do Ursusa na imprezę Idy i jej siostry - sam wróciłem do domu na obiad i odpoczynek. Przywiozłem je dopiero po 3 godzinach, cudownie. Na deser został Master Chef i spać!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz