Wyspałem się... w miarę, niech będzie. Gosia poszła na badanie, ja ogarnąłem młodą do przedszkola i po woli zjadłem śniadanie i przygotowałem się. Po wyjściu żony miałem jeszcze ponad godzinkę na przygotowanie mp3. Lekcje przeleciały szybciutko, mieliśmy się spotkać z Maćkiem, ale musiałem wracać do domu, bo Gosia poszła do lekarza - wszystko wygląda cacy. Nie wierzę w dalszym ciągu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz