Piękny jest taki wolny dzień... Wstałem koło 7, nie wyspałem się po tej środzie, a mój plan na rok jest dużo gorszy, niż był... Słabo. Nic, przygotowałem młodą i odstawiłem ją Gosi do przedszkola i miałem 3,5 godziny świętego spokoju. Wspaniale, ale skończyło się szybko... Pojechałem na 12 po Gosię i udaliśmy się na badanie - opóźnione, bo czekaliśmy kolejną godzinę. Zdążyliśmy się przejść i niechcący spotkać Szymona, zanim pani ginekolog powiedziała nam, że piękna, trzymilimetrowa fasolka ma bijące serce... Zdążyliśmy jeszcze zjeść w Curry House, zrobić zakupy w kerfjurze i dopiero odebrałem młodą. Po pomidorówce pojechaliśmy jeszcze na rower, zrobiliśmy 10 km i wróciliśmy. Padła. Polska-Serbia 3:0, siatkarze idą pewnie do półfinału!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz