wtorek, 11 września 2018

11.09.2018

Wprawdzie miałem tam jakieś zastępstwa i żona mi wcisnęła młodą na wyjście do odprowadzenia do przedszkola, zdążyłem i w pracy nie siedziałem długo. Wróciłem przez sklep i zalogowałem się do webinarium - co za gówno, nie dość że na lapku nie mogłem się połączyć, to telefon mi wywaliło po 40 minutach... To olałem i poszedłem do Sajgonu. Po obiedzie odebrałem młodą, zjadła rosół i ruszyliśmy na rower. Zrobiliśmy 13 km przez Łosiowe Błota, super wyprawa. Na deser Polska-Irlandia 1:1 - żenujące widowisko oraz piwelko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz