sobota, 8 września 2018

08.09.2018

Pojechałem rano na 11 na Włochy - totalnie nieprzygotowany, ale jakoś się udało. Dwie godzinki gadania, włączały się miejscowe panie, rozdałem gadżety i poszło. Nawet z oklaskami :) Wróciłem przez sklep na obiad, a tu... pusto. Poszły po produkty dopiero o 14, więc obiad zjedliśmy o 16. No i na rower - endomondo mówi, że zrobiliśmy 15 km. Nie mogę z żoną jeździć na rower, bo ciągle marudzi i wszystko jej źle, ale prowadzić sama to nie chce. I dziecko przy niej cały czas skrzeczy i płacze, zwariować można. Na koniec lody i jutro kolejna wyprawa, do której się nie przygotowałem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz