poniedziałek, 30 lipca 2018

30.07.2018

W nocy była dzika burza, więc najpierw obudziła mnie jedna, potem druga... Kaja została na zaś, kopiąc mnie niemiłosiernie, więc przeniosłem się do niej do pokoju... Po śniadaniu pojechaliśmy do pracy podrukować i złożyć papiery i ruszyliśmy na Sielce. Zacząłem obłazić teren, ale z dziewczynami udało się zrobić 40% w dwie godziny i tak nie da rady po prostu... Wróciliśmy więc, bo upał 30 stopni, zahaczyliśmy o jedzenie w kerfjurze i zakupy i w sumie w chałupie byliśmy około 18. Wieczorem skończyłem Słuzewiec, wreszcie, mogę się wziąć za Wygędów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz