Mieliśmy pojechać dziś do Warny, ale poprzekładali wycieczki i zrobił się przestój, to zabrałem swoich do Sozopola. Zaczęło się słabo, bo jechaliśmy tam ponad 2 godziny, nie wiem, po co autobus okrążał całe Burgas, ale tylko wyszliśmy w mieście, od razu ruszyłem na poszukiwanie łodzi. Dziadka z poprzednią łodzią nie było, ale znalazłem innego - też fajnie. Zawiózł nas na wyspę, oblecieliśmy ją szybko i zaczęliśmy skoki do wody z łodzi. Było bosko, tylko Julka siedziała jak grzyb, bo miała okres i nie kąpała się... Po kąpielach przeszliśmy się po mieście, kupiłem płytkę, zjedliśmy oszałamiające kalmary i wróciliśmy. Zachwyt.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz