poniedziałek, 23 lipca 2018

23.07.2018

Spaliśmy do 9:40, szok. Zanim się pozbieraliśmy, zjedliśmy śniadanie i ogarnęliśmy, było po południu. Ostatnie podrygi, obiad i o 15:30 ruszyliśmy w drogę powrotną. Upał szaleje, ze 30 stopni, ale z a/c dało radę. Gosia, po kilku upomnieniach, nie jęczała za często, więc jechało się w miarę. Zrobiliśmy jeszcze zakupy (wydałem 300 zł!) i tak sobie polegujemy. Gosia przygotowuje się do egzaminu (po co?), ja staram się ogarnąć jutrzejszą wycieczkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz