niedziela, 8 lipca 2018

08.07.2018

Miałem się wyspać, ale położyliśmy się późno, potem przyszła młoda i mnie skopała, o 4 spadł deszcz i trzeba było ratować pranie z balkonu... Przedpołudnie minęło pod znakiem prania i sprzątania, bo syf był nieziemski, niemal miesięczny, a prania tyle, że nie starczało suszarek. Na 17 pojechaliśmy do mamy, zmienić chomikowi trociny. Posiedzieliśmy chwilę i poszliśmy na spacer po Bródnie, kończąc na placu zabaw w parku. Padam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz