Gosia się po południu wyspała, to potem oglądała film do 2, ledwo jestem patomny. Wymyśliliśmy wyjazd do Błonia do Bajki, ale jakoś tak mało upalnie się zrobiło, więc stwierdziłem, że jest dobra pogoda na rower - pojedziemy na Włochy po obiedzie, który właśnie zrobiłem. No i dobrze, że poczekaliśmy, bo lunęło. Dopiero o 17 wyszliśmy, i tak jest gorąco, ale przynajmniej tak nie wali z nieba. Poszliśmy do Parku Górczewska, wróciliśmy 19:30. Gorąco jak piorun.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz