niedziela, 15 lipca 2018

15.07.2018

Do Warny pojechałem z Robertem. Przewodniczka była niezła, z 75 lat, tak skakała po wątkach, tyle pierdół opowiadała, że wszyscy lali. Na początek było delfinarium, kto chciał, poszedł z Robertem, ja polazłem z częścią na spacer po parku i okolicy. Przyczepił się pies i Gregory, płacząc, że pokój debili będzie płacił 150 euro kary. Zajebiście. Potem garncarz i Balczik, gdzie zakupiłem wina prezentowe i zgubiłem się z kilkoma osobami, bo babcia, choć starsza, to parę miała. Na koniec czas wolny w Warnie, gdzie zjedliśmy dobry obiad i dokupiłem płyt :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz