* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 6 lipca 2018
06.07.2018
Pojechaliśmy do Krzeszowa na park linowy, ale... Lunęło strasznie. Pół godziny siedzieliśmy w busie, ale udało się wyjść. Kajka ubrała się w uprząż i weszła do połowy drabinki. Koniec, dupa. Dzieciaki też cudowały, ale każdy dwa razy przeszedł trasy, dobrze. Na koniec jeszcze zakupy w Krzeszowie, po obiedzie basen, bo zrobił się upał i pakowanie. Wreszcie wracamy. Stoczyłem tylko ostateczna bitwę o zapłatę - Kaśka podliczyła nas na 1230 złych, rany Boskie! To o 500 więcej, niż ostatnio! Wyszło w końcu tak, że ja dałem Mateuszowi 1000, on oddał mi 200 i rozeszło się. Cóż... Trochę zgrzyt, ale kurde, taka różnica?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz