poniedziałek, 30 października 2017

30.10.2017

Oglądaliśmy film i już mieliśmy iść spać, aż tu nagle... Młoda wychodzi i mówi, że cipka ją piecze. I zaczęła się tak strasznie drzeć, że myślałem, że moja boląca głowa pęknie... Co myśmy nie robili! Kremowanie, moczenie w rumianku, nic... Pomogło wreszcie zasypanie mąką ziemniaczaną. Jeszcze wstawałem do niej o 0:30 na 20 minut, bo bolało i o 4, bo się odkryła. Masakra. rano wstała świeża i radosna i poleciała do przedszkola. No i dobrze, bo zdążyłem naładować mp3, dokończyć i wysłać raport, pozmywać, ogarnąć okładki... Ledwo zdążyłem do biblioteki i sklepu. Gosia wróciła po 20, kiedy mała już spała. Rada przeszła burzą nad głową O. i dobrze jej tak. Ale jaja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz