wtorek, 24 października 2017

24.10.2017

Dziś jest ten dzień, gdzie siedzę od rana do wieczora... Na szczęście Miska wyszła sobie ze swoimi i nie dostałem za nią żadnego zastępstwa, siedziałem z dziewczynami i się nabijaliśmy :) W okienkach poszedłem coś zjeść i na spacer, wróciłem na swoich, po czym okazało się, że Zosia odwołała zajęcia - musiałem wyjąć ostatnie pieniądze na kartę miejską z konta, szlag. No to wróciłem przez sklep i bankomat, młoda wciąż pragnie Tytusa, więc muszę czytać :) Zaraz się okaże, że mam zapalenie krtani, bo mam takie kaszle, że strach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz