niedziela, 8 października 2017

08.10.2017

O 4 obudził mnie telefon - domagał się prądu. Ze 20 minut później przyczłapała młoda i długo nie mogła zasnąć. Potem mnie kopała i waliła z pięści, więc z przerwami drzemałem do 9. Po śniadaniu ogoliłem głowę i doprowadzaliśmy dom do porządku. Poszedłem do sklepu, wysprzątaliśmy chałupę i po obiedzie przyjechała Agnieszka z Lilianką. Dziewczynki się bawiły grzecznie przez większość czasu, my sobie gadaliśmy, ale o 18:20 już mnie nosiło, bo zaczął się mecz, na szczęście wkrótce poszły. I tak przegapiłem dwie bramki :( I było całkiem fajnie do 80 minuty. Wygrywamy 2:0 z Czarnogórą, Dania - Rumunia 1:0. Aż tu nagle wpadają dwa gole dla Czarnogóry i zrobiło się nieprzyjemnie. Na szczęście nasi się obudzili i trafili jeszcze dwa razy - plus poprzeczka i dwie niewykorzystane setki. A Dania w końcu zremisowała 1:1 i to my jedziemy do Rosji na MŚ! I do tego losują nas z pierwszego koszyka :) Końcówka wieczoru to raport i korespondencja przy browarku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz