poniedziałek, 23 października 2017

23.10.2017

Niby cztery lekcje, a tak się naużerałem, że zacząłem wstawiać uwagi. Co za porażka. Odstrzał... Na szczęście tylko cztery lekcje, z czego jedna żadna, bo 7s była niecała połowa grupy. Super, znowu zawody. Ewa podpisała mi papiery dla Gospodarczyk, bo jakiś problem miała, a przecież jutro wyjeżdża na szkolenie... Pauliny nie miałem, było więc trochę czasu. Jak poszedłem do baru, to zadzwoniła Gosia, że za pół godziny jest przedstawienie w przedszkolu. Kurde, co za pomysł? Oczywiście nie pojechałem, bo jak niby? Zrobiłem zakupy, zrobiłem Jonatana i wróciłem do chałupy. Młoda poszła spać godzinę wcześniej, bo przecież rano była nieprzytomna zupełnie...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz