poniedziałek, 9 października 2017

09.10.2017

Ledwo zdążyłem do pracy, bo się lekko zasiedziałem przy ładowaniu mp3 :P Ale udało się, przebiegły mi lekcje dość szybko, przy okazji musiałem zażegnywać atak u naczelnego wariata, bo go lali na własne życzenie... Oczywiście znowu policja, kurator itp... Ech... No i Paulina odwołała zajęcia (kurde), więc miałem dużo czasu. Zjadłem, przespacerowałem się z Marymontu przez Bielany do chłopaków - o dziwo, dziś był Kajetan, więc zajęcia minęły szybko i bezboleśnie. Powrót przez Rossmana i w domu oczywiście mała przed tv, a duża gada przez telefon. Czy ogarnia Dzień Nauki, czy nie, i tak wisi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz