Młoda dała pospać do 8, dobre i to. Gosia wybyła na masaż, to my trochę poszaleliśmy (balet, ninja, piłka nożna, naprawianie hulajnogi w improwizowanym warsztacie) i pojechaliśmy na zajęcia do Poziomki. Dziś niestety była tylko godzina, więc ledwo zdołałem wrócić po Gosię z zakupami, już musiałem jechać po młodą. A ta bawiła się w najlepsze z Maćkiem w drugim pokoju... Zabrałem ją, przeszliśmy się znowu wzdłuż torów, ale pogoda jest totalnie do niczego, więc wróciliśmy. Gosia zrobiła obiad, ja przyciąłem komara, a młoda pięknie się bawiła - nie ma tv, to nie ma. Trochę powegetowaliśmy, sobota minęła błyskawicznie. Po mamtalencie usiadłem i piszę raport, wreszcie drgnęło... Palec mi chyba odpadnie, nie mogę, w ogóle nie chce zejść do dziadostwo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz