Może i mógłbym pospać do 9 jak Kajka, ale niestety moja żona stwierdziła, że suszenie włosów o 6 nad moją głową to dobry pomysł. Szlag. No nic. Po ogarnięciu się rozstawiliśmy w pokoju miasto z zapałek i klocków i jeździliśmy resorakami, ratowaliśmy wypadki itp. Zabawa była od 11 do 16 z przerwą na obiad... W międzyczasie ogarniałem skład Żoliborza. Julek został odwołany, słabo. Kiedy przyszła Gosia poszedłem do sklepu i wyrzuciłem śmieci - poza mną takich rzeczy nikt tu nie robi i już się ulewało... W sklepie minęła godzinka, Gosia padła i śpi, więc znowu ja wszystko robiłem. Mój palec zaczął odżywać, nie boli już, ale wygląda, jakby miał się rozpaść... Jadę jutro do tego Żyrardowa, mam nadzieję, że dostanę nagrodę, bo mój debet mnie zabije...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz