* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 20 października 2017
20.10.2017
Pojechałem do pracy z mieszanymi uczuciami - miałem mieć zastępstwo na muzyce z tym wariatem świrem... W przerwach zastanawiałem się, co mam zrobić, aby się to nie rozlazło i zrobiłem porządny konspekt lekcji muzyki :) Klasa mało ogarnięta, świra zabrał na szczęście dziadek, ale było trochę osób, co pracowało - niestety, plan pokrzyżował mi rzutnik, co nie chciał połączyć się z komputerem...Reszta lekcji minęła szybko, wyparowałem z walizą i poleciałem coś zjeść - szedł przede mną K. z młodszym, ten mu najwyraźniej opowiadał, że miałem z nimi zastępstwo. W pewnym momencie K. obrócił się i popatrzył na mnie takim wzrokiem, jakby chciał mnie zamordować - najwyraźniej chciał mnie przestraszyć! Ale kiedy odwzajemniłem się spojrzeniem, to się odwrócił. W którymś momencie się zatrzymał i myślałem, że będzie chciał gadać, ale nie, zrobił tak po prostu. Szaleniec :) Nie zjadłem pizzy, bo nie było już Biesiadowa - potem okazało się, że jest inna pizzeria, którą wziąłem za bar. Zjadłem więc kebaba - nie był najlepszy, ale nie miałem czasu kombinować. Doczłapałem do Julka, godzina minęła szybko i pojechałem pod pałac. Autobus spóźnił się 20 minut, ale dotarliśmy tylko chwilę później. Odebrał nas teść i po 22 byliśmy na miejscu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz