wtorek, 27 grudnia 2016

27.12.2016

Nadciąga Barbara! Od rana lało i wiało, więc... żarliśmy. Kiedy się wypogodziło, wyciągnąłem dziewczyny na spacer - mieliśmy przejść do lasu, ale dotarliśmy tylko do sceny, kiedy zobaczyliśmy, co przywiało nad horyzontem. Zawróciliśmy, ale padać zaczęło już po chwili - byliśmy cali mokrzy, ale humor dopisywał :) Gosia wsadziła noc w książkę, więc młoda męczyła mnie, a nie było dzieciaków, do których mogłaby pójść - przyjechali dopiero koło 19... Jutro wracamy, wreszcie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz