Od rana do stołu. Przerwa na kościół i znowu żreć. No i celebrowaliśmy naturalnie rocznicę teściów. Zarządziliśmy więc spacer - pogoda średnio sprzyjała, więc doszliśmy tylko na plac zabaw i na scenę. Przez ten czas Łukasz pokłócił się z Hanią o psa, nastąpił foch i obraza... Wróciliśmy na trochę do chałupy i zaraz ruszyliśmy do Długokęckich - znowu jeść. Kolejne prezenty, kolejna biesiada... Kajka bawiła się z Igą ze zmiennym humorem, ale pożegnały się serdecznymi uściskami :) Z okazji świąt i rocznicy walnęliśmy dwie flaszki, przez co teść cierpiał w nocy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz