poniedziałek, 5 grudnia 2016

05.12.2016

Co za dzień... Osiem lekcji z rzędu jest mordercze. Jakoś to wszystko przeżyłem, bo jedno zastępstwo to wizyta na basenie, potem wf, ale i tak było męcząco. A jeszcze miałem wizytę z wydawnictwa u 6c. Po lekcjach poszedłem na obiad i do Jonatana - było spoko, dopóki nie przypomniałem sobie, że jutro mikołajki... Szlag. Po lekcji poszedłem jeszcze do empiku coś nabyć i wróciłem równo z Michałem. Ufff.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz