czwartek, 15 grudnia 2016

15.12.2016

Pobudka 5:30, pod przychodnią byłem za 20. Zarejestrowałem dziewczyny i poleciałem do pracy. Sześć lekcji ciurkiem, ciągle dyżury, a jedyna przerwa zeszła na szukanie lamp - i tak się nie przydały... I mama Eddiego nie przyszła, świetnie. Po lekcjach obiad u Hamiego, Michał i próba. Mylą się wszyscy, problemy z nagłośnieniem, ale pomimo tego, że część coś popieprzyła, Krysia zapomniała, Gośce musiałem co chwila podpowiadać, a Iwona ugotowała się na scenie - parsknęła śmiechem i nie była w stanie dokończyć kwestii... Chyba się próba generalna podobała, my się dobrze bawimy. W domu byłem już o 21:15, jeszcze dostałem buziaka od zasypiającej młodej. Padam na ryj, jestem przeziębiony i mam wszystkiego dość.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz