piątek, 23 grudnia 2016

23.12.2016

Dotarliśmy na autobus nawet bez kłopotu, ale numer odwinąłem już w Olsztynie. Zbierając tysiąc klamotów wokół, zapomniałem o... telefonie, który leżał sobie spokojnie w kieszeni fotela. Szlag. Zadzwoniliśmy do autobusu, pilotka miała zostawić aparat w kasie na dworcu, ale... zapomniała i pojechali do Ornety. Odebrałem go dopiero po południu, kiedy autobus wracał do Warszawy. Dobry numer. Kajka dostała w prezencie mikrofon i ciuszki, a reszta gotowała się do wigilii. Znowu żarcia do rozparcia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz