sobota, 3 grudnia 2016

03.12.2016

Pierwsza pobudka 5:55. Druga - mała przyszła parę minut po 7, bo przecież kolację zjadła marną i jęczała, że głodna. Szlag. Zrobiłem jajecznicę, ogoliłem głowę, ogarnęliśmy sytuację i w południe poszliśmy na zakupy, poprzedzając je spacerem. Śnieg mocno zmarznięty, ale Kajce nie przeszkadza - jest szał. W sklepie siedzieliśmy do 16, wydałem 550 zł. Święta, urodziny małej... A jeszcze przyszalałem z płytami... Szlag. Nasi skoczkowie za to odnieśli historyczny sukces - pierwszy raz wygrali drużynowy konkurs - zdeklasowali resztę! Teraz próbuję oglądać Pudziana z Popkiem na streamie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz