środa, 14 grudnia 2016

14.12.2016

Akcja poranna świetna. Obudziłem młodą, zjadła i... pod kocyk. 37 stopni, szkliste oczy... Gosia oczywiście protestowała, bo chciała iść na zwolnienie, to wykombinowała. Weszła za mnie na dwie lekcje, mama przyjechała o 10, a ja ruszyłem do pracy. Przygotowałem się do zebrania, zrobiłem lekcje - w tym zastępstwo u Kota, masakra... No i jeszcze mikołajki... Szybki obiad, Iwo, zebranie i między 19, a 22:15 robiliśmy próbę. Padnę zaraz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz