niedziela, 31 lipca 2016

31.07.2016

Spakowaliśmy się do końca, poszliśmy do kościoła - nie udało mi się wymknąć, na szczęście tam ksiądz szybko się uwija, zjedliśmy na siłę obiad i ruszyliśmy do domu. Trochę było korków, zwłaszcza w Mławie i w łomiankach, więc przyjechaliśmy pół godziny po czasie, ale co tam, ważne, że w domu. Skoczyłem jeszcze do sklepu po szybkie zakupy i spokój, wreszcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz