czwartek, 7 lipca 2016

07.07.2016

Dzień minął spokojnie - nie licząc oczywiście użerania się z czwórką koleżków. Plażing smażing, a wieczorem przyszedł czas na nocne łażenie po lesie. Ja szedłem ze starszymi, zaczaiłem się na nic przy mostku i wystraszyłem, a potem wciąż podsycałem atmosferę :) Skończyło się na tym, że szedłem oblepiony dziećmi: Tymcio, marylkowy Michał, Kacper, Igor i z doskoku Lena, Antek i Janek T. Czarny Janek został w pokoju, bo go instruktor nie zdzierżył już po 10 minutach. I dobrze. Lekko przestraszeni, wrócili i szczęśliwie poszli spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz