niedziela, 24 lipca 2016

24.07.2016

Dziś okazał się być piękny dzień, więc ledwo wstałem, poleciałem na Pragę, aby obfotografować któryś ze spacerów. Owszem, udało mi się zrobić jeden, a i tak się wkurzyłem, bo stawiając Port Praski rozpieprzyli wszystko, co było w klimacie. Nie ma fabryki, krzyża, jatek... Nawet drogę tam ciężko znaleźć. Załamka. Poszwendałem się prawie dwie godziny i poszedłem z Pragi do Złotych Tarasów, aby odebrać buty z reklamacji - mam takie same, ciekawe, kiedy się rozlecą? Wróciłem do domu przez sklep, zrobiłem lekkostrawny obiad z kurczaka i ryżu i piszę przewodnik oraz ogarniam płyty, co nie jest łatwe. Ale i tak sporo nadrabiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz