czwartek, 14 lipca 2016

14.07.2016

Po wczorajszej burzy ranek był chłodny, więc pojechaliśmy do Kesthely - w trakcie wycieczki okazało się, że zrobiło się dość ciepło, a my ubraliśmy się dość konkretnie. Połaziliśmy po mieście, opowiedziałem trzy słowa i na obiad byliśmy z powrotem. Pogoda się ustabilizowała na tyle, że poszliśmy jeszcze nad jezioro, choć nie było najcieplej, bo mocno wiało. Część się wykąpała, pościgaliśmy węża i dzień zakończyliśmy na boisku. Bardzo udanie. Szkoda, że koło północy wywabili mnie ci goście od artystki - narąbani jak szpadle, skurczybyki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz