środa, 6 lipca 2016

06.07.2016

Przyjechał do nas park linowy - niezła lipa... Samo przejście było ok, ale nie dość, że rozstawiał się dwie godziny, to jeszcze wcześniej się zwinął, bo miał kontrahenta na maliny... Za to spływ Tanwią to szał. Z Robertem zrobiliśmy go dwa razy, bo trzeba było pomóc. Rzeka piękna, dzieciaki dały sobie radę, choć nie obyło się bez łez i cierpienia. Wszyscy jednak dali radę, rzeka płytka, pogoda zmienna, żurawie, kaczki i inne ptaki - pięknie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz