* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 10 lipca 2016
10.07.2016
Trochę wiało, ale dało się znieść - po śniadaniu pojechaliśmy nad wodę - choć było niezbyt gorąco, część się kąpała. W drodze powrotnej Nikodemowi wypadł portfel z wozu - poszedłem pozbierać kasę, a przy okazji wkurzył mnie Janek M, bo rzucił 'żarcik', żeby Niko sprawdził potem, bo na pewno wezmę sobie 20 zł. Lać tylko. Po obiedzie pojechaliśmy na Dni Pierogów i Miodu, ale... nie było tam ani miodu, ani pierogów, więc wróciliśmy na piechotę, nie czekając na powsinogę. Tandeta straszna. Za to pieroga biłgorajskiego dostaliśmy w poczęstunku od właścicieli, wraz z resztkami z pańskiego stołu - wszak cały dzień były tu chrzciny. Opłaciłem dziewczyny - 700 zł w plecy, to nawet w Promyku mniej dałem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz