niedziela, 10 lipca 2016

10.07.2016

Trochę wiało, ale dało się znieść - po śniadaniu pojechaliśmy nad wodę - choć było niezbyt gorąco, część się kąpała. W drodze powrotnej Nikodemowi wypadł portfel z wozu - poszedłem pozbierać kasę, a przy okazji wkurzył mnie Janek M, bo rzucił 'żarcik', żeby Niko sprawdził potem, bo na pewno wezmę sobie 20 zł. Lać tylko. Po obiedzie pojechaliśmy na Dni Pierogów i Miodu, ale... nie było tam ani miodu, ani pierogów, więc wróciliśmy na piechotę, nie czekając na powsinogę. Tandeta straszna. Za to pieroga biłgorajskiego dostaliśmy w poczęstunku od właścicieli, wraz z resztkami z pańskiego stołu - wszak cały dzień były tu chrzciny. Opłaciłem dziewczyny - 700 zł w plecy, to nawet w Promyku mniej dałem... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz