wtorek, 29 marca 2016

29.03.2016

Nareszcie do domu. dotrwałem do 13, dostaliśmy od teściów całą torbę mięsiwa i ruszyliśmy z powrotem. Ruch był trochę większy, ale dojechaliśmy bez problemów, od razu po przyjściu do domu skoczyłem do kościoła po książkę o Bemowie, a jako, że był jeszcze zamknięty, zdążyłem zrobić zakupy. Kajka wyspała się w autokarze, więc spać poszła po 21, ciekawe, jak jutro wstanie do przedszkola. Gardło mnie boli, bo mi schodzi dziadostwo z zatok...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz