poniedziałek, 7 marca 2016

07.03.2016

Co za koszmarny dzień. Raz, że przeziębiony jestem kolosalnie i dawno takiego kataru nie miałem. Dwa, że ledwo na tych rekolekcjach wytrzymałem, bo mnie katar mordował i było nudno. U Ewy niewiele załatwiłem. A w domu... Mama zwariowała i pokroiła cebulę bezpośrednio na blacie... Pocięła nam blat... Gosię mało szlag nie trafił, ale się nie dziwię... Ledwo żyję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz