sobota, 12 marca 2016

12.03.2016

Nie wyspałem się, bo młoda przylazła w nocy i mnie kopała w głowę, szlag by to trafił. Gosia polazła na masaże, a my pojechaliśmy sobie do lasku Bielańskiego - było super, Kajka latała jak szalona, ganialiśmy się, zderzaliśmy się z drzewami, beczka śmiechu :) Potem jakoś osłabłem... Obiad zrobili nam w KebabKingu, a potem już tylko próby lenistwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz