środa, 9 marca 2016

09.03.2016

Wstałem jako pierwszy o 7:30 i na spokojnie się wyrobiłem. Lekcji kawałek i do kościoła - na szczęście szybko się ksiądz wyrobił, ale ja i tak polazłem sobie na spacer. Po skończeniu działań odebrałem paczkę z płytami, skoczyłem na Ursynów, ale tu paka nie była gotowa i poszedłem zjeść i kupić sobie buty wreszcie. I udało się, tyle, że jak jechałem na zajęcia, lekko śnięty wysiadłem na Wilsona z tramwaju i chwilę potrwało, zanim się zorientowałem, że buty odjechały w sprzęcie... Poleciałem na pętlę - na szczęście torba stała nieruszona! Zrobiłem jeszcze zajęcia i dobrnąłem na dzień otwarty - przyszedłem chyba tylko po to, aby spotkać się z moją poprzednią klasą :) Z mamą i blatem załagodzone, ufff :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz