sobota, 28 listopada 2015

28.11.2015

Miałem odpoczywać - wstałem prawie o 8, nie jest źle. Dziewczyny chrychają i prychają, kasa chorych normalnie. Pojechałem rano po zakupy, ugotowałem fajny obiad, pozmywałem i w zasadzie okazało się, że jest popołudnie. Usiadłem więc do kompa i dałem upust wenie - posunąłem mocno przewodnik do przodu. Przy okazji dowiedziałem się, że Sevinc nie załatwiła hotelu i trzeba to sobie zrobić samemu, genialna organizacja. Szlag mnie trafił. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz