sobota, 21 listopada 2015

21.11.2015

Co za noc to była... Cztery razy wstawałem do młodej, aby wreszcie spocząć u niej na kanapce - za krótkiej, bo nogi mi wystawały. Teście mają nowe meble i śpi się na nich... inaczej. A pobudka o 8 była dość gwałtowna: 'Łaaaaa, tata, zasikałam!!!!'. Świetnie, i to wszystko dookoła. Po śniadaniu poszliśmy na spacer z marudzącą teściową - po co tędy, kto to wymyślił, bleble... Przeszliśmy tylko przez te napoleońskie fortyfikacje i skończyliśmy na placu zabaw. Po powrocie nastąpił urodzinowy obiad, kolejne dwie butelki wina i... po imprezie. Gosia się rozłożyła, ekstra.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz