wtorek, 10 listopada 2015

10.11.2015

Miałem rano trochę czasu dla siebie - ale ledwo wyszedłem z domu, zadzwonił kurier. Na szczęście zostawił klaser w kiosku nieopodal :) Na apelu wystąpiłem i ogłosiłem zwycięzców - było szczęście, ale i również płacz przegranych - trochę przykre... Ale są wreszcie ogłoszeni i mam spokój, ciekawe ilu przegranych rodziców mnie nawiedzi... Akurat przestało lać, to zabrałem trzódkę na kolejną wycieczkę i w sumie skończyłem wcześniej, ale utknąłem w almie - jutro chyba wojna, w kolejkach spędziłem 40 minut... Nie mam siły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz